Wrocławski fotograf i fotoreporter Adam Hawałej przez lata kierował obiektywy swoich aparatów ku kulturze i sztuce, utrwalając m.in. realizacje teatralne Henryka Tomaszewskiego, Jerzego Grotowskiego, Jerzego Grzegorzewskiego oraz Tadeusza Różewicza.
Dla tego ostatniego – Tadeusza Różewicza, stał się także wieloletnim towarzyszem, świadkiem życia codziennego, stojącym z boku z aparatem fotograficznym w ręku dyskretnym obserwatorem.
Ich pierwsze spotkanie nie miało nic z artystycznej inscenizacji, mimo że odbyło się w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Było za to przypadkowe wejście, była rozmowa z koleżanką i szklanka herbaty w dłoni Poety… Dla Hawałeja oznaczało niemal wygraną na loterii – prawie dwa lata starał się bowiem zbliżyć do Różewicza, by zrobić mu zdjęcie. Do dziś Fotograf wspomina słowa Marii Dębicz (kierowała działem literackim teatru): „Tadeusz, może Adam zrobi ci jakieś zdjęcie?”. A Poeta wstał, stanął przy szafie, nie pozował. I stało się! Epoka czarno-białej fotografii, prostota gestów, naturalność – od razu jakby połączyły Fotografa z Poetą. Najważniejsze w tym było to, że zdjęcia spodobały się Różewiczowi.
Potem przez wiele lat byli niemal „nierozłączni”. Spotkania we Wrocławiu – oficjalne, półoficjalne, prywatne. Czasami to Poeta dzwonił pierwszy, pytając, czy Fotograf ma chwilę. Wspólne wyjazdy, najczęściej do Niemiec, podczas których Hawałej był jednocześnie kierowcą, rozmówcą i „dziennikiem” podróży. W wyniku tej szczególnej relacji powstało około piętnastu tysięcy zdjęć – nieuporządkowanych chronologicznie, bo Fotograf jednak nie był „dokumentalistą życia Różewicza”, raczej stojącym trochę z boku uważnym obserwatorem, pełnym szacunku dla obiektu swoich obserwacji. Łączyło ich jednak głębokie zaufanie. Prowadzili rozmowy o rodzinie, o sprawach, które nie należą do świata publicznego. Jakiż to fantastyczny materiał na wciągającą publikację! „Gdybym to opisał, powstałaby naprawdę ciekawa książka” – potwierdza Hawałej. Ale od spisywania słów Fotograf woli jednak zdjęcia, pamięć, która nie potrzebuje komentarza.
Hawałej wspomina twarz Różewicza – była nieustannie zmienna. „Nigdy taka sama, nawet na sąsiedniej klatce” – powie potem. Poeta nie pozował. Traktował Fotografa naturalnie, jakby obecność aparatu była czymś oczywistym. Może właśnie dlatego te wszystkie zdjęcia miały i mają do dziś taką wagę.
Ostatnie zdjęcia Fotograf zrobił Poecie podczas próby do „Białego małżeństwa” w Teatrze Współczesnym. Bo Poeta był przecież także świetnym dramaturgiem. Ale w owym czasie już bardzo słabym fizycznie. Pozwolił „się zdjąć”, ale tylko Hawałejowi. To były dwie bardzo ważne godziny w życiu ich obu. Niedługo potem Poeta odszedł.
„Różewicz wiedział, że ja w ogóle nie czuję poezji”. Przeczytaj Tadeusz Różewicz w obiektywie. Rozmowa z Adamem Hawałejem, która ukazała się na portalu www.wroclaw.pl w 2021 r. z okazji ogłoszonego we Wrocławiu Roku Różewicza.
Zdjęcia pochodzą z wystawy „Chwile z Tadeuszem Różewiczem”, którą A. Hawałej przygotował w Magnolia Park we Wrocławiu w 2023 r. na 102. rocznicę urodzin Poety. Fot. Magda Piesiewicz/wroclaw.pl.